Miejsce,które zdecydowanie polecam!!!

Miejsce,które zdecydowanie polecam!!!
WŁÓCZKI KTÓRE POLECAM

poniedziałek, 8 lipca 2013

Under my umbrella

Skończyłam...
Tak jak pisałam-poprawki nie miały końca.Ale jest...







Teraz patrzę i myślę sobie,że kokardki to chyba większe trzeba...a może się mylę...


Lato zrobiło się piękne , kolorowe i nieustająco kwitnące...






A kociaki żyją sobie w naszej kotłowni...Panienki razem

A kawaler upodobał sobie wstawiony tam stary fotel.

No dobrze....zmykaj paparazzi

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.Dziękuję za wszystkie słowa,którymi mnie obdarowaliście pod ostatnim postem.Dziękuję.Poprzednim wpisem chciałam troszkę wytłumaczyć moje niebywanie u Was.Nie chcę żebyście pomyślały/li że zaniedbuję...bo tak nie jest...
Tak naprawdę nie umiem, nie chcę a nawet nie mam takiej potrzeby, żeby pisać na blogu o bardzo osobistych przeżyciach,problemach czy też lękach...bo czasem dzieje się coś takiego że je mamy,prawda?
Pisałam pod wpływem naprawdę wielkich emocji.One nieprędko miną...ale trzeba wierzyć że będzie dobrze i przyjąć to co nas czeka.

                                                      Do następnego wpisu :)

czwartek, 4 lipca 2013

Takie czasy...

...trochę niełatwe u mnie nastały.Głowa pełna myśli...
Kochani,mało bywam u Was,wybaczcie mi.Jakoś nie mam siły szczebiotać wesoło...udawać że jest pięknie i kolorowo.
Jest...tylko czasem jakaś chmurka mocno przysłania słoneczko...

                             ...




Robótkowo się dzieje zbyt powoli.Dużo kombinowania...


Będzie parasol,ale na razie to test mojej cierpliwości i moich umiejętności...
Pruję,przerabiam,dopasowuję....nie odpuszczam.W robótkach nigdy nie odpuszczam ;)


Bardzo proszę o wyrozumiałość :)

niedziela, 30 czerwca 2013

Ulubione z dzieciństwa...

...Krówki :)

Jak byłam małym szkrabem,to nawet cudem zdobyta przez Mamę czekolada ani też cukierki czekoladowe (choć tych akurat zbyt wielu nie było) nie były dla mnie szczytem szczęścia.Pamiętam takie cukierki,które nazywały się Krajanka-o te, to uwielbiałam!A czekolada cieszyła mnie przeogromnie przed Świętami...ale to ze względu na opakowanie z Czerwonym Kapturkiem lub Mikołajem.Były piękne,kolorowe i radosne,co w czasach mojego dzieciństwa było rzadkością ;)
 Natomiast zaraz po szynce i mięsku(bo ja człek baaaardzo mięsożerny jestem) irysy z makiem i krówki pałaszowałam z uwielbieniem :) No a w szczególności krówki "ciągutki" :)


I tak mi zostało do dziś tak naprawdę.
Ponieważ miałam w domku puszkę,która już dawno czekała na pomalowanie to postanowiłam ją ozdobić tak,żeby godnie przechowywać krówki :)


Skromnie bardzo,ale myślę że wystarczająco :) Puszkę zmatowiłam,pomalowałam podkładem.Farba akrylowa,krówki przeniesione na pudełeczko transferowo.Potem to już tylko 20 warstw lakieru ;)

Uwielbiam robić zdjęcia roślinkom.Pozują tak wdzięcznie... 






Nawet motylek pozwolił się sfotografować...oooo...jak milusio ;)

No i oczywiście kociaki,moje gapy małe...
Ta w środeczku to Cleo,najciemniej ubarwiona.Ciągle jej się sklejają oczka...muszę zakraplać.
Poniżej Tiger,ten to sobie przysnął...
I to prawie tyle :) No może jeszcze deserek :)
A na deser...deser hihihi

To tak z okazji pierwszego świadectwa.Wielka sprawa!

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :) Witam też wszystkich nowych gości.Miło mi bardzo że chcecie zaglądać do mnie :)
Do następnego....