Miejsce,które zdecydowanie polecam!!!

Miejsce,które zdecydowanie polecam!!!
WŁÓCZKI KTÓRE POLECAM

sobota, 17 marca 2012

Miętusek ;)

Jakiś czas temu u Joanny :) zobaczyłam ciacho i oszalałam. Nie jestem smakoszem czekolady...natomiast  jedyna wersja za którą dałabym się pokroić,którą kupić mnie można to mięta + czekolada. Okazało się że nie muszę być zdana jedynie na czekoladki After Eight i im podobne....To bardzo dobra wiadomość.





















Przepis Joasi:
masło roślinne lub zwykła margaryna
      4 jajka  
2 szkl. cukru
1 szkl. mąki pszennej
1/2 szkl. mąki ziemniaczanej
3 łyżki kakao
krople miętowe ( z apteki, ja daję całą buteleczkę )
2 łyżeczki proszku do pieczenia
8 łyżek wody
Masło,cukier, kakao, wodę i kropelki miętowe- rozpuścić w garnku i zagotować.
Z masy odlać ok. 1/3 szkl. na polewę
Pozostałą część masy wystudzić. Następnie dodać żółtka, przesianą mąkę pszenną i ziemniaczaną, proszek do pieczenia. Wszystko wymieszać, dodać pianę z białek. Ponownie wymieszać bardzo delikatnie.
Masę przełożyć do formy wysmarowanej tłuszczem i posypanej tartą bułką.
Piec w 150 stopniach ok. 50 - 60 min.
Najpierw delikatnie potraktowałam je polewą,ale tylko częścią.


Resztę zostawiłam do polania po pokrojeniu tej pyszności...








 Dla mnie to szaleństwo! W całym domu pachnie cudownie miętą... Joasiu dziękuję że podzieliłaś się przepisem;)





Co za piękny czas! Pranko pachnące świeżutkim powietrzem...herbatka na słoneczku...Roślinki zaczynają żyć...Cały dzień właściwie na dworze...Jest cudownie!
No i jeszcze coś!Zdjęcia będą lepsze ;)
Przyłapałam dzisiaj biedroneczkę ;)























Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę miłego wypoczynku!

35 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie spróbować. Ja nie lubię mięty ale jako dodatek do ciast bardzo mi pasuje. Dlatego też w swojej książce kucharskiej na blogu mam inne ciasto miętowe, które wszystkim smakuje. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem mam wielkie braki w czytaniu Twojego bloga ;) Muszę tam zerknąć koniecznie!!!

      Usuń
  2. Też lubie te czekoladki! I jeszcze takie cukierki czekoladowe z miętowym nadzieniem :) Ale z całej rodziny tylko ja je lubię, a calego ciasta nie przejem... Może kiedyś je zrobię :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli mamy coś wspólnego, bo ja też od zawsze najbardziej lubię takie pomadki i cukierki miętowe jeżeli mam już coś wybrać zamiast ciacha. Kiedyś widziałam taki przepis z kroplami miętowymi ,ale teraz muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z miętowych to lubię tylko Orbit i herbatę ;o) nigdy nie jadłam takiego ciasta, wygląda apetycznie, jak dla mnie to bardzo zaskakujące połączenie ;o))
    A ja dziś znalazłam biedronkę u siebie na oknie, chyba u mnie zimowała ;o)
    Miłego weekendu Trilluś ;o)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę zrobić z całej porcji, bo łakomczuch miętowy jestem, a ciasto tak kusi;-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. ciacho wyglada bardzo smacznie az slinka mi leci na sama mysl o nim bo juz od kilku tyg nie jem slodyczy :( A biedroneczka slodziutka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepis na pewno wypróbuję, bo ciasto wygląda bardzo smakowicie :) Ja też dziś spędziłam cały dzionek na dworze - pochłonęły mnie spacery i fotografowanie (biedroneczkę też złapałam w obiektywie:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciasto kusi, nie znałam takiego przepisu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. za miętowym smakiem nie przepadam... no chyba, że jest to miętowa guma do żucia, drops czy tik-tak...
    ale to ciacho na zdjęciu wygląda tak obiecująco, że aż się chce je spróbować:):):)
    A ta biedroneczka Ulcia to była tak nasza czerwona w czarne kropki czy tez może ta taka bardziej wpadająca w pomarańcz/
    Bo te drugie to kiedyś jakaś polska uczelnia z uwagi na ich szkodliwe działanie i niespodziewane pojawienie się w naszym kraju "monitorowała"...
    całuski dla Bzdurki i reszty Rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze...taka wpadająca w pomarańcz... będę monitorować ;)

      Usuń
  10. Ummm, uwielbiam miętę pod każda postacią, ale pod taka jeszcze nie próbowałam i choć serce mnie boli, bo piec nie lubię, to chyba się zmuszę i upiekę bo mi smaku narobiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. mniam...czekolada,jestem od niej uzależniona, połączenia dowolne, może być i mięta ...:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mojej córci by smakowało, ona ma tak samo jak Ty: za czekoladki miętowe dałaby się pokroić ;-) Pewnie zrobię na jej przyjazd, to już w kwietniu ;-)) Nie sądziłam, że krople miętowe z apteki mogą się przydać do pieczenia ;-))
    A dzień dzisiaj był piękny, oby już tak zostało! Cudownego weekendu Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uleńko, czemu Ty tak daleko mieszkasz ... już bym się wprosiła na to cicho :-) A tak to tylko sobie popatrzę i pomarzę :-))) Uwielbiam i miętę i czekoladę ... a połączenie obu smaków ... ooo, mniaaam :-))) Smacznego i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę daleko...około 230 km...a szkoda,wielka szkoda :(

      Usuń
  14. Salut Ula,
    j'adore les after-eight il y a toujours une boite chez moi, votre gâteau semble délicieux.
    Bon dimanche.Celeste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donc, quelque chose en commun. avec mes meilleurs vœux

      Usuń
  15. Dużo radosnej, cieplutkiej wiosny życzę.
    Ciekawy przepis, kolejny smaczek do spróbowania.
    Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym zobaczyć w Twojej wersji!Bardzo!

      Usuń
  16. tak jak kocham mietowe czekoladki ...to tego ciasta bałabym sie upiec...krople miętowe???...a tak pysznie wygląda:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze odczucie było podobne....a teraz siedzę i zajadam ;)

      Usuń
  17. Nie masz kobieto litości!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Powiem jedno..mniam..mniam...dostałam takiego ślinotoku, że zalewam klawiaturę....ależ to musi być dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  19. mniam pysznie wygląda i słodka biedroneczka

    Niech-----------dzisiaj----słoneczko i dużo radości-
    na Twoim profilu-------z humorem zagości---
    życzę miłego---cudownego-popołudnia--

    ******POZDRAWIAM*******
    ****SERDECZNIE*** Agata

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyny to ciasto jest całkowicie bezpieczne, lekkostrawne, bo z miętą i zapewne mniej się nam odłoży. Przepisu nie znajdziecie w książkach. Jestem pielęgniarką, kiedyś na nocnym dyżurze sprzątałam w lekach i wpadła mi w ręce buteleczka z miętowymi kropelkami. I tak narodził się pomysł.
    A zamiast tej wody można jeszcze coś dać.
    Cieszę się, że Ci smakuje :)) Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja również uwielbiam połączenie: mięta i czekolada :) pycha!
    Co do pogody, to nareszcie wiosna!!!! Nareszcie!
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale to ciasto wygląda! no normalnie można jeść oczami!
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  23. rajuśku, pierwsze słyszę, ale właśnie dlatego korci mnie, żeby wypróbować :D
    u nas po wiosenno-letnim weekendzie marzec przygotował wietrzny i zimny poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie Ewuniu podobnie.No trzeba jeszcze wytrzymać...ale nastrój wiosenny i tak został ;)

      Usuń
  24. Ciacho wygląda fantastycznie! Koniecznie muszę spróbować znaleźć czas na pieczenie. Pogoda widzę wszędzie dopisywała

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie patrze, nie czytam, nie czytam, nie patrzeeeeee... jestem na diecieeee...litościiii...

    OdpowiedzUsuń
  26. Wypada tylko zachaczyć o aptekę i kupić krople miętowe do ciasta. Ślinka mi leci.Wypróbuję. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione tutaj słówko :)

Archiwum bloga