Aktualnie niewiele się dzieje...Czas...Czas...Czas...Ale udało mi się przedłużyć życie (rękawy) ulubionej kurteczce Córci.
Próbuję dziergać jak tylko znajdę chwilkę :)
A indyk trochę się zdziwił jak dotarło do niego , że mimo iż u nas nie ma Święta Dziękczynienia niewiele to zmienia w jego sprawie...
Te kwiaty to już zdecydowanie jesień...
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i bardzo dziękuję że zostawiacie ślad po sobie w postaci komentarza :)
Minka indyka warta ocalenia :)
OdpowiedzUsuńFirana piekna.
Kwiatki jak to kwiatki, wrazenia bezcenne :)
Uwielbiam te kwiatki, mam je w duuużych ilościach w dwóch odcieniach fioletu :)
OdpowiedzUsuńFiranka przepiękna, o takiej marzę od dawna, ale szydełko to nie moja bajka, a ceny takich w sklepach przerażające, zwłaszcza, że w mojej kuchni mam dwa duże okna.
Ciekawy sposób na przedłużanie życia ubrań, pomysłowo!
Pozdrawiam
o tak, jasteś pomysłowa i niezwykle pracowita, super firanki, ale indyka szkoda, choć pewnie równie ładnie będzie sie prezentowal na półmisku :D
OdpowiedzUsuńHOLA TRILLI !!!!! ESTO ES UNA OBRA DE ARTE !!!!! SON PRECIOSAS DE VERAS. BESOS DESDE CADIZ, ESPAÑA.
OdpowiedzUsuńBellaidea dziękuję :)
OdpowiedzUsuńMazmiko ja też uwielbiam te astry krzaczaste.Mam tylko te,ten drugi kolor jest chyba znacznie wyższy :)
by_giraffe indyków jest kilka :) Dziękuję za komplementy ;)
El Olor de Candiz gracjas :)
śliczna firanka,a mina indyka warta zapamiętania... masz rację jesień się zbliża pozdrawiam
OdpowiedzUsuńszacun za firanki, a komentarz o indyku po prostu mnie rozbroił
OdpowiedzUsuńSalut Trilli,
OdpowiedzUsuńTrès jolis ces rideaux,le dessin est vraiment approprié pour la cuisine,la photo des aster est vraiment belle, c'est l'automne.
Amitiés:Celeste
No tak, myślał indyk o niedzieli..
OdpowiedzUsuńTakie firaneczki dłubałabym chyba z rok :) bardzo ładne.
Reni...jesień nieubłaganie...
OdpowiedzUsuńAmbiguity dziękuję :)
Celeste merci :)
Magdalenko na pewno nie rok.Ty całkiem sprawnie działasz szydełkowo :)
Pozdrawiam :)